sobota, 10 grudnia 2016

Część 14.

Wieczór w Monachium.

Otworzyłam oczy, poczułam przeszywający ból palący mój kręgosłup. Czy to dobrze? Nie wiem, a może już nie żyję. Widziałam oślepiające światło. Cały ból, który przeszywał moje plecy przeniósł się na głowę. Coś musiało mi się stać. Zamigotałam szybko powiekami, a mój obraz o wiele lepiej się poprawił. Uśmiechnęłam się blado i zauważyłam obok siebie stojące dwie dziewczyny, które posłały mi po promiennym uśmiechu. Jedna to Pelin, a ta druga? Nie wiem, ale chyba mnie lubi, bo w przeciwnym razie by się do mnie nie uśmiechała. Chciałam coś powiedzieć, jednak poczułam suchość w gardle i na języku. Z mojej krtani wydobył się dziwny pisk. Ta druga blondynka chyba zrozumiała o co mi chodziło, ponieważ podała mi szklankę wody. Chwyciłam ją, jednak moje dłonie zaczęły się niespokojnie trząść.

- Musimy jakoś jej dać wodę... - stwierdziła zamyślona Pelin.
- Może na łyżeczce? - zaproponowała druga dziewczyna, której imienia nie pamiętam.

Chwilę potem przyniosły małą łyżkę i zaczęły mi ją niemalże wpychać do ust. Nawiązała się między nimi kłótnia jak to zrobić, patrzyłam na nie niespokojnie jakby zaraz miały mi zrobić krzywdę. Na szczęście przyszli moi wybawcy. Dwóch mężczyzn. Jeden z nich miał na imię Ivan, natomiast drugi Joshua. Obaj szeroko się do mnie uśmiechali. Joshua... Joshua Kimmich... Skąd go znam? Tego drugiego nie pamiętam. Tak dziwnie na mnie spoglądają. Szczególnie Josh. O co mu chodzi? Może mi przypomni?

✽✽✽



Na szczęście się obudziła, ale co powiedzieć jej teraz? Że Mario od niej odszedł, bo gdy leżała w śpiączce zaczął umawiać się z Sarą? Nie wiem, te wszystkie problemy złożyły się jak na złość na raz. Najbardziej zaczyna mnie irytować ten Joshua. Muszę się dowiedzieć kim jest dla Dominiki. Nie zapytam jej przecież wprost, ponieważ boję się że pomyśli, że jestem zazdrosny, a prawda jest taka, że nie jestem. Pokręciłem głową i chwyciłem Dominikę za nadgarstek, po czym wyprowadziłem z sali.


- Co z Anią? Lepiej? - zapytałem spokojnie.
- Jak widzisz żyje, ale... Częściowo straciła pamięć. - wyznała i spojrzała na Joshuę, który z delikatnym uśmiechem karmił Anię.
- Wszystko się zaczyna układać! Nie będzie konfrontacji z Mario! - powiedziałem zadowolony.
- Będzie... Dziewczyna sobie wszystko przypomni za tydzień, może dwa. - westchnęła mało optymistycznie.
- A może jednak nie? Nie lepiej ją oszczędzić? - westchnąłem drapiąc się po karku.
- To nic nie da Ivan... Ona i tak sobie wszystko przypomni. Nie unikniemy tego. - powiedziała zmartwiona.


Chwilę milczeliśmy, zadowalałem się widokiem Josha i Ani, jednak nie długo, zaraz odezwała się Dominika, która owym zdaniem pokomplikowała mi życie.


- Zostaniesz z Sophie? Idę na kolację z Joshuą. - wspomniała z delikatnym uśmiechem.
- Jasne. - odpowiedziałem oschłym tonem.


To do następnego XD Tak wiem że Dominika mnie zabije, że jej związek psuje :D Bywa.

3 komentarze:

  1. IDIOTO, JESTEŚ ZAZDROSNY, TO WIDAĆ, SŁYCHAĆ I CZUĆ W CAŁYCH NIEMCZECH
    jejciu, Anka w końcu się obudziła 😍 (ŻEBY NIE BYŁO, ŻE PRZEŻYWAM IVANA)
    GOTT. ZAZDROŚNIIIIIK 💕💕😂

    OdpowiedzUsuń
  2. Ejejejej! Ja tutaj jestem #TeamIvanDominika nie i ja ci dam jakiegoś Joshue XDDDDDDDD
    Spadaj Kimiś, Domi jest Iviego 😂😂😂❤❤❤❤
    Cudo bejb ❤
    Czekam <3

    OdpowiedzUsuń