Poniedziałek, 18 lipca 2016 Monachium.
Minął ponad rok, razem z Dominiką nadal wychowujemy małą Sophie, ale nic między nami nie zakwitło. Można nawet powiedzieć, że jesteśmy na fazie przyjaźni. Mała zadaje nam coraz więcej pytań, jednak oboje wiemy, że najtrudniejsze dopiero przed nami, czyli wytłumaczyć czemu nie jesteśmy jej prawdziwymi rodzicami. Jeśli mam być szczery to między nami jest tak jak było, poza tym że jesteśmy wobec siebie milsi. Co natomiast dzieje się u Marco i Pelin? Gruchają jak te dwa gołąbki na dortmundzkiej gałęzi. Nawet mieszkają razem ponad pół roku. Choć większość czasu ona spędza w szpitalu w Monachium. No właśnie... Idę teraz do szpitala, by zanieść coś do jedzenia Dominice i Pelin. Obie czuwają nad Anną. Tej felernej nocy, gdy pojechałem do szpitala do małej Sophie przywieziono też Mario i Anię na oddział. Mieli wypadek. Mario miał tylko stłuczoną głowę i kilka zadrapań, jednak dziewczyna zapadła w śpiączkę. Można powiedzieć, że świat mu się zapadł pod nogami? No nie wiem... Przez pierwsze pół roku biegał wokół niej jak kot z pęcherzem, a teraz sobie odpuścił. Niestety znam przyczynę tego, dlaczego tak z dnia na dzień od niej odszedł. Na jego drodze pojawiła się ciemnowłosa Sara. Nie wiem co teraz może czuć Ania, ale jest mi przykro nawet na samą myśl o tym, co ją spotka po przebudzeniu się robi mi się ciężko na duszy. Gdyby coś stałoby się Dominice codziennie siedziałbym przy jej łóżku razem z małą Sophie. - Może coś zjecie? - zaproponowałem z delikatnym uśmiechem i spojrzałem na łóżko gdzie spała Ania - Jak ona się czuje? Kiedy się obudzi? - zapytałem spokojnie.
- Chcą ją obudzić pojutrze. - oznajmiła Pelin i pogładziła grzywkę dziewczyny.
- Mam powiedzieć o tym Mario? - zapytałem spokojnie spoglądając na zmęczoną Dominikę.
- Nie Ivan. - powiedziała Dominika - Nie przychodzi tu od listopada, niech się tu lepiej nie pokazuje, szczególnie z tą Sarą bo jej oczy wydrapię. - powiedziała lekko zdenerwowana.
Pokiwałem delikatnie głową i spojrzałem na Pelin, która siedziała obok śpiącej przyjaciółki. Była tu najczęściej, tak jak Dominika, jednak ta miała pracę. Starałem się je wspierać jak tylko mogłem, choć czasem doprowadzało mnie to do szału jak to Mario chodzi po knajpach, a jego siostra i jej przyjaciółka czuwają przy jego dziewczynie, choć już pewnie byłej dziewczynie.
Usiadłem sobie i cicho westchnąłem, nagle Dominika pociągnęła mnie za rękaw i wyprowadziła mnie z pomieszczenia na biały korytarz. Nie rozumiałem o co jej chodzi.
- Kneza... Mam do Ciebie prośbę. - westchnęła i spojrzała w szybę, gdzie leżała jej przyjaciółka, a obok siedziała Pelin czytając jakaś gazetę.
- Jaką? - spojrzałem na rozmówczynię.
- Chciałabym byś kogoś odebrał z lotniska, to mój stary znajomy. - oznajmiła spokojnie - Miałam sama po niego jechać, ale jak widzisz nie mogę. - wyznała.
- Jaki znajomy? - zapytałem z lekka zdziwiony, a nawet zazdrosny.
- Joshua Kimmich. - uśmiechnęła się blado - Znasz go, prawda?
- Tak... - pokiwałem głową.
Podała mi jeszcze kilka wskazówek co mam zrobić i gdzie go zawieźć. Jednak interesowało mnie bardziej co ją łączy z Joshuą? Może mają romans? Albo... Są jakąś tam rodzinką? Choć nie, nie są nawet trochę do siebie podobni. Z tego co wiem Kimmich'owi skończył się kontrakt w Manchesterze United i prawdopodobnie chce powrócić do Bayernu. Ale co do tego wszystkiego ma Dominika?
No cóż. Wszystko się wyjaśni wkrótce. Teraz jadę odebrać go na lotnisko. Po kilkudziesięciu minutach docieram na miejsce, w poczekalni siedzi tylko on. Uśmiecham się pod nosem i podchodzę do niego pewnym krokiem.
- Cześć. - uśmiechnąłem się - Dominika kazała mi Cię odebrać z lotniska. - oznajmiłem sztucznie, nie podoba mi się ten typ.
- Tak, napisała mi sms'a że masz mnie odebrać Viktorze Knezević. - zaśmiał się.
- Ivanie. - poprawiam rozbawiony.
- Ona mi napisała, że nazywasz się Viktor. - stwierdził zdziwiony.
Po chwili obaj zaśmialiśmy się i poszliśmy w stronę mojego auta. Dominika i te jej żarciki z rękawa. Eh... Zawiozę go do mieszkania i pojadę do żłobka odebrać Sophie.
![]() |
Do zobaczenia za tydzień! ☺ |

NO I COŚ JAK FRIEDZONE... 😭😭
OdpowiedzUsuń"Gdyby coś stałoby się Dominice codziennie siedziałbym przy jej łóżku razem z małą Sophie" CHYBA UMARŁAM 😭😭😭💕
Josu?! O matko i córko! A Ivan? KUŹWA, MUSI BYĆ ZAZDROSNY!! 😭
I jak ja mam teraz dożyć do kolejnego rozdziału???????????
A niech ten Joshi wtrąci się pomiędzy Iviego i Domi to już ja go załatwie XDDDDDD
OdpowiedzUsuńCudo ❤
KC :*