Poniedziałek, 6 kwietnia 2015 okolice Monachium.
Od
tygodnia pomagam mojej młodszej siostrze w przeprowadzce do nowego
domu, gdzie ma zamieszkać razem z Ivanem. Nie jestem co do niego
przekonany, ale wiem też że tak chcieli Julia i Peter i to dla dobra
małej Sophie. Doskonale wiem, że dziewczynka potrzebuje teraz jak
najwięcej czułości i miłości, a Dominika i Ivan potrafią jej to
zapewnić. Może, sami jeszcze do tego niezbyt są dorośli i między nimi
jest jak jest, a jest praktycznie sama nienawiść od pierwszego
spotkania, ale może temu maleństwu uda się ich zbratać. Ja i Ivan nie
jesteśmy przyjaciółmi, ale też nie jesteśmy wrogami, po prostu się
akceptujemy. Odkąd przybył do Monachium i Guardiola wprowadził go w
tajniki naszej drużyny nie utrzymałem z nim dłuższej rozmowy, niż czasem
na boisku podczas meczu, krótkiego "Podaj do mnie!" lub coś w ten
deseń. A teraz ma zamieszkać w jednym domu z moją najukochańszą
siostrzyczką? Oh... Jakie życie bywa przewrotne.
- Mario! Nie upuść tego obrazu! - krzyczy w moją stronę - Jest bardzo cenny. - wypomina mi to już chyba po raz setny.
- Ok siostrzyczko. - mówię pełen spokoju i podnoszę obraz trochę wyżej, by nie sięgał ramą podłogi.
- Mógłbyś go przywiesić? Za chwilę przyjdzie Ivan i zechce zająć ten pokój, a tym obrazem pragnę zaznaczyć, że to pomieszczenie należy już do mnie i aby szukał innego kąta. - zaznaczyła oschłym tonem.
- Jasne... - mówię biorąc gwóźdź do ręki i przystawiam go do ściany - Na tej wysokości? - pytam stojącą za mną dziewczynę.
- Trochę wyżej, chcę żeby był bardziej widoczny. - oznajmia pełna skupienia.
- Wyżej? Wyżej nie mogę! Jestem za niski... - mówię i patrzę na nią zniecierpliwiony, nie lubię tak stać w bezruchu.
- No dobrze, niech będzie tutaj... Za chwilę przyniosę Ci młotek, a Ty się nie ruszaj! - mówi stanowczo i wychodzi z pokoju.
Stoję jak ten debil na krześle i trzymam dłoń wysoko nade mną. Zerkam kątem oka na okno, w którym widzę piękny ogród i drogę po której przejeżdżają od czasu do czasu samochody. Naglę zauważam piękną i urodziwą kobietę o jasnych jak mleko włosach idącą drogą, szuka czegoś w swojej czarnej torbie. Naprawdę śliczna i taka delikatna. Rozmarzony upadam z krzesła na podłogę i to z ogromnym hukiem.
- Mario! Co Ty wyprawiasz?! - wbiegła do pomieszczenia przestraszona Dominika.
- A nie widać? Spadłem z tego krzesełka! Ileż można czekać na ten młotek!? - syknąłem już poirytowany i złapałem się za nogę. - Ugh... Boli... - moja noga chyba, była stłuczona.
- Mario! Nie upuść tego obrazu! - krzyczy w moją stronę - Jest bardzo cenny. - wypomina mi to już chyba po raz setny.
- Ok siostrzyczko. - mówię pełen spokoju i podnoszę obraz trochę wyżej, by nie sięgał ramą podłogi.
- Mógłbyś go przywiesić? Za chwilę przyjdzie Ivan i zechce zająć ten pokój, a tym obrazem pragnę zaznaczyć, że to pomieszczenie należy już do mnie i aby szukał innego kąta. - zaznaczyła oschłym tonem.
- Jasne... - mówię biorąc gwóźdź do ręki i przystawiam go do ściany - Na tej wysokości? - pytam stojącą za mną dziewczynę.
- Trochę wyżej, chcę żeby był bardziej widoczny. - oznajmia pełna skupienia.
- Wyżej? Wyżej nie mogę! Jestem za niski... - mówię i patrzę na nią zniecierpliwiony, nie lubię tak stać w bezruchu.
- No dobrze, niech będzie tutaj... Za chwilę przyniosę Ci młotek, a Ty się nie ruszaj! - mówi stanowczo i wychodzi z pokoju.
Stoję jak ten debil na krześle i trzymam dłoń wysoko nade mną. Zerkam kątem oka na okno, w którym widzę piękny ogród i drogę po której przejeżdżają od czasu do czasu samochody. Naglę zauważam piękną i urodziwą kobietę o jasnych jak mleko włosach idącą drogą, szuka czegoś w swojej czarnej torbie. Naprawdę śliczna i taka delikatna. Rozmarzony upadam z krzesła na podłogę i to z ogromnym hukiem.
- Mario! Co Ty wyprawiasz?! - wbiegła do pomieszczenia przestraszona Dominika.
- A nie widać? Spadłem z tego krzesełka! Ileż można czekać na ten młotek!? - syknąłem już poirytowany i złapałem się za nogę. - Ugh... Boli... - moja noga chyba, była stłuczona.
✽✽✽
Kilka
dni temu przeprowadziłam się na to osiedle, potrzebowałam tego ze
względu na ostatnie wydarzenia. Otóż stałam się świadkiem koronnym w
sprawie morderstwa mojego chłopaka. Marek, bo tak miał na imię mój luby
stracił kontrolę nad swoim nałogiem, alkohol był dla niego czymś
najważniejszym, dla niego mógł zabić, a w tym przypadku dla niego
poświęcił swoje życie. Bardzo go kochałam, a on mnie, jednak nie tak
bardzo jak butelkę trunku.
Tamtego wieczoru szliśmy razem ulicą, na dworze paliły się latarnie, a nikogo nie było wokół. Nie był pijany, nie wziął tego dnia ani jednej kropli do ust, byłam z niego taka dumna. Jednym słowem byłam szczęśliwa, że zamiast wydać pieniądze na kolejną butelkę, wydał je na nasze bilety do kina. Niestety nasza sielanka nie trwała wiecznie, w pewnej chwili gdy byliśmy na nieoświetlonym osiedlu wybiegło trzech mężczyzn z zasłoniętymi twarzami. Okazało się, że Marek nie oddał im pieniędzy i przyszli się zemścić. Można już sobie wyobrazić co było dalej... Nie mogę już tego wspominać po prostu nie chcę.
- To Twój nowy dom... - powiedział funkcjonariusz i podał mi klucze od nowego domku na niemieckim osiedlu.
Weszłam do domu i tam poczułam ogromną ulgę. Mogę zacząć nowe życie i zapomnieć o wszystkim co się wydarzyło w Polsce. Może to nie będzie łatwe, ale dam sobie radę. Dlaczegóż by nie? Zacznę żyć jak człowiek, znajdę pracę, przyjaciół i będę naprawdę szczęśliwa w Niemczech. Do Polski nie chcę wrócić, nawet ten język zaczął mi przypominać o Marku...
Tamtego wieczoru szliśmy razem ulicą, na dworze paliły się latarnie, a nikogo nie było wokół. Nie był pijany, nie wziął tego dnia ani jednej kropli do ust, byłam z niego taka dumna. Jednym słowem byłam szczęśliwa, że zamiast wydać pieniądze na kolejną butelkę, wydał je na nasze bilety do kina. Niestety nasza sielanka nie trwała wiecznie, w pewnej chwili gdy byliśmy na nieoświetlonym osiedlu wybiegło trzech mężczyzn z zasłoniętymi twarzami. Okazało się, że Marek nie oddał im pieniędzy i przyszli się zemścić. Można już sobie wyobrazić co było dalej... Nie mogę już tego wspominać po prostu nie chcę.
- To Twój nowy dom... - powiedział funkcjonariusz i podał mi klucze od nowego domku na niemieckim osiedlu.
Weszłam do domu i tam poczułam ogromną ulgę. Mogę zacząć nowe życie i zapomnieć o wszystkim co się wydarzyło w Polsce. Może to nie będzie łatwe, ale dam sobie radę. Dlaczegóż by nie? Zacznę żyć jak człowiek, znajdę pracę, przyjaciół i będę naprawdę szczęśliwa w Niemczech. Do Polski nie chcę wrócić, nawet ten język zaczął mi przypominać o Marku...
![]() |
| Z lekkim poślizgiem ale jest! :D |

Płaczę z zakochanego Pączka 😂😂😂
OdpowiedzUsuńNie ma mojego bubu, ale już wyobrażam sobie te kłótnie... Boże, daj mi 14!💔 no ewentualnie 13,jak postanowisz mi zrobić prezent na urodziny xd💟
Czekam na kolejny 😘😘😘😘
Pączuś ty biedny chłopcze XDDD
OdpowiedzUsuńNiezdara z ciebie XDD
Cuuuudo jak zawsze ❤💕
Czekam na kolejny <333
Buziaki ;**